piątek, 22 stycznia 2016

Rozdział 3.


Draco Malfoy. Hogwart, dormitorium Slytherinu. Poniedziałek. 

Draco zawsze lubił weekendy. Mógł się wyspać, spędzić czas z przyjaciółmi, jeść kiedy chciał... do tego nie musiał myśleć o nauce. A co najważniejsze - nie był zmuszony do oglądania strasznych twarzy uczniów Gryffindoru. Doceniał te dwa dni w tygodniu, które dawały mu tak wiele przyjemności. Jednak wiadomo: wszystko, co dobre, kiedyś się kończy.
Kolejny tydzień był dla Malfoya istną katorgą. Już od długiego czasu nie poświęcił tylu godzin na naukę i myślenie. Lubił łatwe i praktyczne rozwiązania, a takich nie dało się stosować w teście z historii magii czy egzaminie z zielarstwa... którego zupełnie nie rozumiał. O ile eliksiry nie sprawiały mu żadnej trudności, o tyle zielarstwo było dla niego czymś z zupełnie obcej galaktyki. No cóż. Jedynym plusem całego tego tygodnia był brak obowiązkowych treningów quidditcha. Gdyby musiał pojawiać się także tam, padłby z wycięczenia.
Mimo tego wszystkiego, jak na Malfoya przystało, Draco wyszedł bez szwanku i kolejny weekend rozpoczął z podniesioną głową. Co nie zmienia faktu, że przespał niemal całą sobotę.
Wychylił się ze swojego dormitorium dopiero w niedzielne popołudnie. Wszyscy z jego rocznika wglądali niczym inferiusy - każdy starał się, jak mógł, by nie zawalić żadnego przedmiotu; profesor Snape był bardzo wymagający, jeśli chodziło o poziom nauki jego podopiecznych. Przez wygląd swoich kolegów i koleżanek blondyn czuł się jeszcze lepiej. Jako jedyny miał talent do szybkiego zapamiętywania informacji oraz odzyskiwania dobrej kondycji tylko poprzez wysypianie się, jak każdy Malfoy. To zawsze dodawało mu pewności siebie.
Do wieczora siedział w Pokoju Wspólnym razem ze swoimi przyjaciółmi, śmiejąc się i relaksując po okropnym tygodniu. Nigdy nie narzekał na to, że musi się uczyć bo wiedział, że robi to wszystko dla siebie i swojej przyszłości, mimo to bywały chwile, kiedy był po prostu zmęczony i potrzebował relaksu. Był nie tylko Malfoyem, ale też człowiekiem. 
Dopiero, kiedy wrócił do swojego dormitorium, przypomniał sobie o liście. Leżał już w łóżku, czysty i gotowy do snu, kiedy do głowy znikąd wpadła mu myśl o wiadomości od Pottera. Po krótkim przemyśleniu uświadomił sobie, gdzie ów list powinien się znajdować, toteż z niemałym wysiłkiem podniósł się z ciepłego już łóżka i szybko skierował się ku biurku, by poszukać wszystkich rzeczy - listu, pergaminu, pióra, atramentu. Rozwinął pognieciony już lekko pergamin, przejechał po nim dłonią by jako-tako go wyprostować, i od razu zabrał się za lekturę, Jak zwykle, nie musiał poświęcać temu zbyt wiele czasu, gdyż wszystkie listy miały podobną długość. Na koniec delikatnie się uśmiechnął, po czym bez zbędnego ociągania się zaczął pisać odpowiedź. W końcu spieszyło mu się z powrotem do łóżka.
Pierwszy raz uwinął się z tym tak szybko, co nawet samego Draco lekko zdziwiło. Co jeszcze dziwniejsze, zaczynało mu to wszystko sprawiać coraz większą przyjemność... Zabawna sprawa. Chłopak postanowił jednak na razie nie zgłębiać tego tematu, odłożył tylko list do swojej torby, pozostałe rzeczy także ustawił na swoim miejscu, i szybko uciekł do łóżka, zakopując się w cieplutkiej kołdrze i zasypiając niemal od razu. 
Następnego dnia, w poniedziałkowy poranek, wszystko wróciło do swojego klasycznego trybu istnienia. Niezliczone ilości uczniów przelewały się przez korytarze zamku; pędzili do odpowiednich klas na swoje zajęcia, biegli do dormitorium po zapomniane eseje, w pośpiechu powtarzali notatki na najbliższe testy... a czwartoroczni Ślizgoni odetchnęli z ulgą i spokojnie zmierzali na zajęcia z transmutacji. Wszystko było tak, jak być powinno, nawet Draco od czasu do czasu uśmiechał się i włączał do rozmowy z przyjaciółmi. 
Już od dawna nie zdarzył się dzień, kiedy wszyscy żyli w takim spokoju. W czasie obiadu nikt nikomu nie posyłał morderczych spojrzeń (przynajmniej Draco takowych nie zauważył), nikt się z nikim nie kłócił, nie krzyczał, nie atakował... być może w końcu Dumbledore zdecydował się dolać do soku dyniowego eliksiru szczęścia. Tak. 
– Cholera...  syknął w którymś momencie Zabini, kiedy wszyscy pozostali zajęci byli ziemniakami, kurczakiem i sałatką. Kilka osób zebranych wokół niego obróciło głowę we wiadomym kierunku. 
– Co się stało, Blaise?  zapytała Pansy fałszywie zatroskanym głosem. – Nie zrobiłeś sobie krzywdy? 
– Nie wydaje mi się  odparł sucho chłopak, pochylając się jednocześnie ku swojej torbie. – Poradzę sobie bez twojej pomocy, Parkinson. 
Dziewczyna machnęła głową niczym obrażona kotka i wróciła do dźgania swojej sałatki. Malfoy zauważył jednak, że mimo wcześniejszych słów jego przyjaciel ma problem.
– Co jest, Blaise? - ponowił pytanie dziewczyny, pochylając się lekko w stronę ciemnoskórego. – Jeśli masz jakiś problem, to wal. 
– Jasne, że mam  w głosie Zabiniego można było z łatwością wyczuć zdenerwowanie.– Miałem przepisać notatki z ostatnich zajęć z eliksirów, ale na śmierć zapomniałem!  Chłopak w końcu przestał grzebać w książkach i zrezygnowany wrócił do maltretowania posiłku. – A teraz już nie zdążę. Cholera!  powtórzył ze złością, waląc pięścią w stół. Tym razem więcej głów obróciło się w jego kierunku. 
– Spokojnie, nie masz się o co wkurzać –  Malfoy nie wydawał się przejmować problemem przyjaciela. Posłał tylko ciekawskim spojrzenie numer trzynaście (spierdalać albo spalę was na stosie) i sięgnął do swojej torby. Szybko przeszperał kilka rzeczy w poszukiwaniu odpowiedniego pergaminu, aż po chwili wyciągnął zgubę z uśmiechem. Jednocześnie na podłogę wypadła inna kartka.
– Cholera!  mruknął blondyn, na co drugi chłopak zaśmiał się nerwowo.
– Co, ty też?
– Nie, spoko. Trzymaj  wręczył mu notatki i podniósł się z ławeczki. – Możesz je zatrzymać. Ja już to umiem, tobie przydadzą się bardziej.
– Dzięki, ratujesz mi tyłek. – Blaise z uśmiechem ulgi odebrał notatki, po czym posłał przyjacielowi pytające spojrzenie. – Wybierasz się gdzieś?
– Tak  rzucił Draco, łapiąc swoja torbę i nie zwracając uwagi na pozostałych, wstał i powoli skierował się do wyjścia. – Zobaczymy się na zajęciach. 
Draco na śmierć zapomniał o liście. Nie, żeby się przejmował korespondencją z Potterem, nigdy w życiu. Bardziej chodziło tu o jego honor. Poza tym był dość porządną osobą i zawsze dbał, by pamiętać o wszystkim. Wychowany w rygorystyczny sposób, nauczył się, jak ważne jest, by o niczym nie zapominać. Ojciec zawsze udowadniał mu, że wszystko ma swoje konsekwencje.
Skierował swoje kroki ku sowiarni, aby nie spóźnić się na zajęcia eliksirów. Kiedy po kilku minutach dotarł na miejsce, wybrał pierwszą z brzegu sówkę, oddał jej list, podał jej nadawcę i tak szybko, jak wpadł, wyleciał z pomieszczenia, obierając lochy jako swój cel.
Wpadł do sali profesora Snape'a w ostatniej chwili, kilka sekund przed nauczycielem. Siadając na swoim miejscu zauważył, że Potter posłał mu przelotne spojrzenie. Kiedy chwilę później ich spojrzenia się spotkały, Draco wysilił się i uśmiechnął (uśmiech numer dziesięć - "wszystko pod kontrolą") i skupił się na wykładzie nauczyciela. Był nieco zły na siebie, że cokolwiek wypadło mu z głowy. Malfoyowie nie zapominają.



✖✖✖✖

Malfoy, 
jestem doskonale świadomy tego, że nie prawisz ludziom komplementów. Wolisz ich wysłuchiwać. To bardziej w stylu Malfoyów, prawda? 
Musisz też wiedzieć, że nie zamierzam przegrywać. Nie jestem tak głupi, jak Ci się wydaje, a poza tym mam dużo szczęścia (co najwyraźniej Ci umknęło). Nie zabił mnie Voldemort, bazyliszek ani inne dziwactwa, a mam się dać smokowi? Nie ma szans! 
Myślę, że możesz odważyć się na kolejny zakład. Wygrasz go wtedy dzięki mnie i będę mógł się szczycić całe życie, że coś dzięki mnie wygrałeś. 
Przemyśl to koniecznie. 

Harry J. Potter

PS Nie musisz się o to martwić. Gdyby nasz kontakt został ujawniony, nie tylko Ty miałbyś zszarganą opinię.



☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆


Wracam po długiej przerwie... Mam nadzieję, że nadal ktoś mnie lubi. Starałam się z tym rozdziałem! Mam nadzieję, że kolejny będzie trochę szybciej. Trzymajcie kciuki! 

1 komentarz:

  1. Wypadałoby złoić za długą przerwę, ale chyba za bardzo się jaram, że powrót (powrót?). Mówiłam już, że uwielbiam przemyślenia Malfoya? Nie? W takim razie już wiesz ♥ Co prawda i tak uważam, że przyjaciel z Hufflepuffu >>> przyjaciele z innych domów.
    Mam nadzieję, że więcej bez ostrzeżenia nie będzie takich długich przerw >:CCC
    Weny,
    Alis

    OdpowiedzUsuń