poniedziałek, 6 lipca 2015

Rozdział 0

Cześć i czołem!

Jest to dopiero początek opowiadania, można to nazwać... prologiem.
Całość jest krótka i prawdopodobnie niewiele wam powie, planuję jednak, by następne rozdziały były dłuższe i bardziej rozbudowane. Zobaczymy, jak mi to wyjdzie.

Och, i jeszcze jedno.
Nie wiem, co wpływa na autorów i daje im kopa do pisania. Jestem w tym nowa i sama muszę się dobrze odnaleźć. Byłoby mi jednak bardzo miło, gdyby czytelnicy zostawiali po sobie komentarze. Krytyka czy pochlebstwa, to zależy od was. Chciałabym mieć po prostu świadomość, że ktoś to czyta.
Będę wam bardzo wdzięczna.

A teraz pora na Rozdział 0.



Harry Potter. Czwarty rok nauki w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Druga noc po zakończeniu pierwszego zadania. Godzina około 22:30. 

Harry, jako jedyny w całym dormitorium, wciąż nie spał. Leżał w swoim łóżku, przykryty do pasa kołdrą z wyszytym na niej wielkim łbem lwa; bezmyślnie wpatrywał się w złote jajo, które stało tuż obok, na nocnym stoliku. Próbował zasnąć, jednak list leżący pod jego poduszką nie dawał mu spokoju. 
Kilka godzin wcześniej do Pokoju Wspólnego Gryfonów dotarła sowa. Jako, że Hermiona była najbliżej okienka, wpuściła ptaka do środka i odebrała przesyłkę. 
– Jest zaadresowana do ciebie, Harry  powiedziała, nie podnosząc zbytnio głosu. Wzroku znad książki także. Większość obecnych odchorowywała jeszcze poprzedni wieczór, stąd w pomieszczeniu panował względny spokój. 
Chłopak chwycił pergamin. Nadawcy brakowało, a jedyny napis, który się tam znajdował, głosił tylko: "Harry Potter". Cóż, niezbyt wyczerpujące. 
Razem z Ronem szykowali się już do spania, padło więc szybkie pożegnanie, po czym oboje ruszyli w stronę sypialni. 
Od tamtego czasu wszyscy, wyłączając Harry'ego oczywiście, zdążyli już zapaść w sen. On jednak nadal próbował przyswoić sobie treść listu, o treści którego, tak nawiasem mówiąc, nie wspomniał swoim przyjaciołom. Jak na ironię, nadawcą był nie kto inny, jak sam Draco Malfoy. Osoba, którą czarnowłosy do tej pory uważał za swojego największego wroga. 
W końcu dał sobie spokój z bezczynnym leżeniem. Podniósł się z łóżka i starając się nie obudzić współlokatorów, podszedł do dzbanka stojącego przy oknie i nalał sobie szklankę. wody. Wypił ją duszkiem, po czym wziął kilka głębokich oddechów i próbował się wyciszyć... niewiele w ten sposób zdziałał, ale przynajmniej próbował. 
Przez kolejnych kilka minut przechadzał się przez dormitorium w tę i z powrotem. W końcu ponownie wyciągnął spod poduszki pergamin, rozwinął go i przyglądał mu się przez chwilę bez celu. W końcu odrzucił go na łóżko, wyjął czystą kartkę, pióro i atrament, i nabazgrał niedługą odpowiedź. Nie był do końca przekonany, czy ma ona jakikolwiek sens, mimo to nie przejął się tym zbytnio. Poczucie, że musi cokolwiek odpisać, było silniejsze. Odpowiedź z grzeczności, tego wymagała kultura. 
Kiedy skończył, odłożył obie przesyłki do kufra stojącego w nogach jego łóżka, zgodnie z podjętym chwilę wcześniej postanowieniem, że wyśle sowę następnego dnia, przed śniadaniem. 
W końcu, z czystym umysłem, ponownie wsunął się w pościel, podciągając ją po same uszy; wsłuchując się w miarowe pochrapywanie Ronalda, wreszcie udało mu się zasnąć. 

✖✖✖✖

Potter, 
gratuluję ujścia z życiem. Cieszę się, że zakład z ojcem był kłamstwem, inaczej byłbym kilka galeonów w tyle. 
Powiem Ci w tajemnicy, że poszło Ci całkiem nieźle. Nie mów o tym nikomu, ale mam wrażenie, że może w ten sposób uda Ci się przeżyć cały Turniej. Byłoby hańbą, gdyby wielki Harry Potter zginął w Turnieju Trójmagicznym... prawda?
W każdym razie, życzę Ci (prawie szczerze) powodzenia. 

Draco L. Malfoy

PS Między nami nic się nie zmieniło.

4 komentarze:

  1. To będzie moim pierwszym Drarry od bardzo dawna. Zapowiada się świetnie, pomysł mi się podoba, no i przydałoby się więcej :D Życzę weny i chęci.

    OdpowiedzUsuń
  2. "W każdym bądź razie" - nie mówi się tak... jak już to: " w każdym razie" .
    Nie jestem Tobą ale radze to poprawić po strasznie wali mnie po oczach ... :///

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może tylko ja mam nawyk mówienia w ten sposób... Bywa. Mimo to, poprawiłam; jak to mówią - nasz klient, nasz pan.

      Usuń
  3. Whoa, podoba mi się. Oby Draco nie stracił charakteru, nie lubię tego. Jednak końcówka listu wskazuje na to, że nie masz zamiaru zmieniać go w miłego, czułego i opiekuńczego... prawda?
    Oby B))
    Czekam na pierwszy rozdział, weny, bo hardo mi się spodobało,
    Alice

    OdpowiedzUsuń